środa, 18 lutego 2026

Chybisa – zakończenie

I tak oto doszliśmy do końca kampanii, którą prowadziłem od sierpnia zeszłego roku (jednej z trzech, w których równolegle brałem udział). 11 pełnoprawnych sesji plus tzw. sesja zero, na której stworzyliśmy bohaterów, ich historie i powiązanych z nimi NPCów. Wspólnie z graczami planowaliśmy 9 wątków, które mogą się pojawić w kampanii. W praktyce tylko jeden właściwie się nie pojawił, pozostałe odegrały mniejszą lub większą rolę. Wniosek po takim przygotowaniu kampanii mam jednak taki, że aktywne stronnictwa (frakcje) lepiej wspierają wydarzenia na sesjach. Wątki, z których tutaj korzystałem, też częściowo miały taki charakter i nie było źle, ale klasyczne ujęcie stronnictw, ich celów, zasobów i akcji, jak to genialnie ujęto w Mausritterze, uważam za bardziej bezpośrednio efektywne narzędzie.

Ogólnie ta kampania była bardzo przyjemna. Miała sporo nieoczekiwanych (także przeze mnie) zwrotów akcji. Silniej niż zwykle u mnie zaznaczył się aspekt obyczajowy, relacji w niewielkiej społeczności, pojawiły się wątki romansowe. Harn znów dobrze się sprawdził.

Mechanika Shadowdark nie była jakoś super użyteczna – w sumie jej największą zaletą było to, że nie przeszkadzała. Badanie podziemi, do której się ona najbardziej przydaje, pojawiało się sporadycznie – najwięcej czasu zajęło na ostatnich dwóch sesjach. A więc może przejdźmy do relacji z tych sesji.

Poprzedni odcinek można znaleźć tutaj. Postaci na drugim poziomie doświadczenia:
  • Gwen – złodziejka, ulicznik, zna się też na leczeniu (gra nią Iwona).
  • Killian – wojownik, kowal, zna wiele opowieści (gra nim Adam, mąż Iwony).

Sesja 10
Wieczorem 6. lipca niedaleko chatki rybaka Suma bohaterowie usłyszeli kobiecy śpiew. Brodząc przez przybrzeżne trzciny napotkali błękitnoskórą rusałkę. Mąciła im w umysłach, ale widząc trzymanego przez nią w klatce Suma, wdali się z nią w zwycięską walkę. Gwen napoiła starego rybaka magicznym eliksirem leczenia (mieli tylko jeden) i odprowadzili go do domu. Killian został na noc dotrzymać mu towarzystwa. Gwen wróciła na miejsce walki i z zimną krwią dobiła rusałkę – wcześniej jej towarzysz przekonywał (wciąż zauroczony?), żeby darować jej życie.

W piątek 7. lipca zgodnie z wcześniejszymi planami wyruszyli z młodą Gwynną na poszukiwanie jednorożca. Niedaleko Forstane grupka barbarzyńców ostrzelała ich z łuków. Postanowili się wycofać i poszukać sposobu na przepłynięcie wielkiej rzeki Ulmerien. Zaatakował ich rozjuszony odyniec, poważnie ranił Killiana. Z upolowaną zdobyczą wrócili do Jergrayn.

Z wyprawą musieli poczekać aż Killian wydobrzeje [zasada domowa, że po zejściu do 0 hp trzeba poświęcić akcję przestoju na wykurowanie się]. Gwen w tym czasie trenowała strzelanie z długiego łuku [znów połowiczny sukces dający +1 do trafienia do następnej akcji przestoju]. Znalazła łódkę, którą Sir Manton parę dni temu przeprawił się na drugą stronę rzeki i z powrotem – opowiedział im o tym Sum, który widział to w dziwnej wizji, uwięziony przez rusałkę.

W sobotę 15. lipca w Lerenil obchodzono święto św. Ambrathasa, tym huczniej, że tego dnia młodszy syn barona Hansed został pasowany na rycerza i odbyły się jego zaręczyny. Gwen pamiętając o niedawnych przestrogach Śmieszki wolała nie pokazywać się wśród tłumu ludzi i została w wiosce. Killian z Gwynną spędzili wiele godzin na jarmarku i tańcach. Chłopak próbował swoich sił w różnych konkursach, chcąc zdobyć jakieś trofeum dla dziewczyny, ale choć nie szło mu najgorzej, to nigdzie nie był najlepszy. Ostatecznie kupił jej drewnianą figurkę jednorożca na stoisku prowadzonym przez siostrę Elipa z Laneryd (snycerz gościł na zamku). Gwynna ucieszyła się z prezentu, zresztą ogólnie ich wzajemna sympatia wyraźnie przeradzała się w miłość. Wieczorem, gdy wrócili do wioski, pocałowali się na pożegnanie.

Dyson Logos
W niedzielę 16. lipca Gwen z Killianem, tym razem bez Gwynny, żeby nie narażać jej na niebezpieczeństwo, przepłynęli rzekę tam, gdzie wskazał im Sum i poszli sprawdzić, czego szukał zarządca wioski.

Odnaleźli starą, opuszczoną, krasnoludzką kopalnię. W środku były resztki żelaznych torów i wagonik, wiele tuneli, częściowo pokrytych wilgotnym osadem. Miejscami przechodziły w naturalne jaskinie. W jednej z komnat zaatakowała ich chmara krwiożerczych nietoperzy. Dostrzegli za niewielką rozpadliną trzy okute skrzynie, czyżby skarb Merrena z Doliny? Gdy Gwen próbowała tam przeskoczyć, poślizgnęła się i uderzając głową o skałę wpadła do rozpadliny. Killian zeskoczył za nią, ale nie znając się na leczeniu, trudno było mu jej pomóc. Naprawdę niewiele brakowało, żeby tutaj umarła [dopiero za piątym razem powiódł się test na leczenie – w ostatnim możliwym momencie].

Gdy złodziejka doszła do siebie, niestrudzenie ruszyła dalej penetrować starą kopalnię. W rozpadlinie zebrała rozsypane złote monety i parę klejnotów. Potem w dziurze w ścianie korytarza Killian znalazł zamaskowany wór z kosztownościami (złote kielichy, talerze, biżuteria) – prawdziwe bogactwo. Póki co postanowili to jednak wszystko zostawić. Także nie ruszali dostrzeżonych wcześniej skrzyń.

W dalszej komnacie natknęli się na sterty obgryzionych kości ludzkich, zwierzęcych, a nawet chyba krasnoludzkich. Killian ruszył z mieczem w głąb pomieszczenia, a Gwen czekała przyczajona z łukiem. Zza zakrętu wyskoczył stwór, który wystrzelił strumieniem jaskrawego światła z wyłupiastych oczu. Killian oślepł, ale Gwen z zaskoczenia posłała strzałę, która momentalnie zabiła stwora [był to blindheim z dedekowego Fiend Folio].

Biorąc pod uwagę mizerny stan, w jakim oboje się teraz znajdowali, postanowili opuścić kopalnię.

Doświadczenie: dużo – ale awans na 3. poziom zeruje nadmiar. Pozwoliłem tylko, żeby z okazji awansu Gwen mogła dalej normalnie działać mimo zejścia do 0 hp (patrz wspomniana wyżej zasada domowa).


Sesja 11
Bohaterowie wrócili do wioski. Poraniona Gwen postanowiła odpocząć. Killian z Gwynną poszli do Lerenil, kupić łódź, którą mogliby spłynąć rzeką Ulmerien szukając jednorożca. Odwiedzili resztki wczorajszego jarmarku. M.in. zobaczyli grupkę krasnoludów sprzedających piwo – rzadki widok, gdyż przedstawiciele tej grupy rzadko odwiedzali te okolice. Killian podszedł ich zagadnąć i kupić piwo, ale poszło to fatalnie i tylko rozzłościł brodatych kupców (m.in. zapytał dlaczego nie sprzedają piwa w butelkach, a na ich opowieść o unikalnych beczkach zaproponował, że kupi jedną z nich). W porcie poszło dużo lepiej. Znaleźli porządną łódź pomalowaną na czerwono z żółtym otokiem. Zapłacili 30 sztuk złota i przepłynęli do chatki Suma. Stary rybak znalazł gdzieś czarną farbę i Killian wypisał nową nazwę dla łodzi: „Jednorożec”. Planował zamówić u Elipa z Laneryd odpowiednią figurę dziobową. Gwen odprowadziła łódkę Sir Mantona. Wieczorem Killian wykopał u siebie w szopie skrytkę, gdzie zamierzał umieścić złoto z kopalni.

Poniedziałek 18. lipca był chłodniejszy, ale nie zniechęciło to Killiana i Gwen, żeby ponownie odwiedzić starą krasnoludzką kopalnię. Wzięli ze sobą ok. trzymetrową drabinę. Dzięki niej dostali się do skrzyń, które poprzednio widzieli. Niestety okazały się puste, a z jednej z nich wyleciała chmura trującego dymu. Na szczęście toksyna przez lata straciła moc i Killian przeżył jej działanie.

Niedługo potem wpadł w kolejną pułapkę, tym razem naturalną. Zawaliła się pod nim podłoga jaskini, a potem i sufit. Na szczęście był na tyle wytrzymały, że otrząsnął się i dalej badali podziemia. Wśród kości w jaskini zabitego poprzedniego dnia żabulca Killian znalazł zdobiony srebrnymi guzami kapelusz.

Doszli do podziemnego jeziora. Niedaleko było strome wyjście na powierzchnię, ale nie chcieli się tam wspinać. Gwen przeszła stromym brzegiem jeziora i samotnie badając odnogę korytarza natknęła się na potwora o chitynowym pancerzu i ostrych szczypcach [ankheg]. Gdy ranił ją, rzuciła się do ucieczki. Uniknęła plunięcia kwasem. Wróciła do Killiana. Stwór wycofał się znad wody, chyba niezbyt ją lubił.

Nasza dwójka rozważała sprawdzenie czegoś błyszczącego na dnie jeziora, ale uznali, że może to być zbyt niebezpieczne.

Badając pozostałe korytarze, trafili do kaplicy krasnoludzkiego boga płomieni. Killian spalił nieco oleju w misie przed posągiem boga. [W ten sposób zapobiegł przebudzeniu ożywionego posągu!]

Po długich dyskusjach za i przeciw, w końcu postanowili wynieść znaleziony wczoraj skarb (mógł być warty blisko pół tysiąca sztuk złota). Podzielili go równo między siebie.

Niedługo później Gwen pożegnała się z Killianem i wróciła do Burzynu, aby odnaleźć Śmieszkę i namówić ją do rozbicia gildii złodziei. Killian uznał, że wędrówki i walki to nie jest to, czego najbardziej pragnie. Dzięki złotu mógł żyć swobodniej, a miłość Gwynny była dla niego największym skarbem. Pod koniec lata we dwoje poszli na wesele Oswalda i Rose, którym podarowali kołyskę zamówioną u Elipa, rzeźbioną w jednorożce. Ojciec Killiana, Glenn, dał się namówić piwowarce Fionie, żeby i oni planowali wkrótce wesele.

Doświadczenie: 4 pkt (3 za skarb, 1 za stawienie czoła pułapkom w kopalni)

Brak komentarzy: